Po co wchodzić do lodowatej wody na 16 min?

Wpisy na blogu strony klubu sportowego lub jakiejkolwiek innej powinny być zaopatrzone w jakiś tekst. Zawsze się zastanawiam, czy popełnić długie wypociny używając górnolotnych wyrażeń i słów, czy pojechać po swojsku, czy też skupić się na parametrach matematycznych. Generalnie konsument treści internetowych w większości przypadków woli zdjęcia i filmiki. Zatem wykorzystam chwilę spokoju słuchając Motörhead w zaciszu domowym wykonam klubowy obowiązek i niegórnolotnie napiszę słów kilka o dzisiejszym morsowaniu w Okoninie.

Morsowanie dołożyłem do swoich treningów w okresie świąt zimowych- staniasłońca w roku 2018. Wtedy mój debiut (kurde, muszę odnaleźć ten film…) był również w Okoninie. Darłem się podczas wejścia na cały Okonin, ale ja już tak mam… Było zimno i zimowo na tyle, by jezioro zamarzło i trzeba było od razu zanurzać się w przeręblu po serce. Stopniowo zwiększała się ilość osób, które przyłączały się do zimnych kąpieli. Od tamtego czasu minął ponad rok i mogę podsumować i wysunąć wnioski dlaczego morsuję? Więc tak, w punktach, by było trochę matematycznie:

  1. Po ciężkich treningach w tygodniu, zimna woda jest ukojeniem dla mięśni,
  2. Podczas morsowania wykonuje się też ćwiczenia lekkie ogólnorozwojowe i rozciągające,
  3. Kontakt z ludźmi i wymiana doświadczeń nt. sportu i innych zainteresowań,
  4. Relaks w zimnej wodzie jest nie do opisania,
  5. Ekspozycja organizmu na skrajne warunki poprawia zauważalnie ogólną odporność,
  6. Integracja z klubowiczami, z uwagi na miejsce zamieszkania, pracy i dyscyplinę,
  7. Pobyt na łonie natury poprawia samopoczucie i stwarza więcej możliwości rekreacji.

Od mojego debiutu morsuję regularnie 1 – 2 x w tygodniu. W naszych kąpielach uczestniczy średnio 8 – 12 osób, a zaczynaliśmy w 3 chłopa. Wiem, że to dobra droga. Polecam wszystkim nie tylko uprawiającym sport w przede wszystkim tym, którzy go nie uprawiają lub sporadycznie.

Wracając do dzisiejszej kąpieli. Krótko. Temperatura powietrza 0 st. C, temp. wody 2,5 st. C, bezwietrznie, przez chmury przebijało się nieśmiało słoneczko. Powierzchnia wody przykryta była kołderką lodu o grubości takiej, że trzeba było użyć lodołamacza. Dzięki Jurek 😉 Do tego celu także przydał się „badyl”, którego znalazłem podczas rozgrzewki na plaży. No i 8 osób weszło do wody + inne ekipy, które pozdrawiamy 😉 Moje morsowanie było nieskomplikowane, bo zaczęło się krótką ogólną rozgrzewką i rozciąganiem. Wejście na 16 minut, co było moim najdłuższym wejściem do tej pory. … i nie, nie szedłem na rekord, po prostu tak wyszło, tak potrzebowałem. Po wyjściu dość skostniały z trudem się ubrałem. Tu muszę napisać, że chyba przed przebieraniem się będę musiał więcej pobiegać, by rozgrzać mięśnie. Kąpiel udana, dziękuję wszystkim, za udział i do następnego wspólnego marznięcia 😉 No i zapraszamy 😉

Darek.

Materiały multimedialne poniżej: